Pojawiają się wątpliwości i pytania.
Czy ten wyjazd nie jest ucieczką?
Kłopoty należy rozwiązywać, a nie ukrywać pod nowymi wrażeniami i podróżami!
Ale przed jakimi problemami ja mam uciekać?
Czy mam w sobie tyle odwagi , żeby tak wszystko z dnia na dzień zostawić?
Ale też niby co ja zostawię?
Przyjaciół? Przecież oni wcale nie znikną tylko dlatego, że ja wyjadę.
Pracę? Przecież i tak kończy się w maju.
Mieszkanie? Czy ten wynajmowany pokój?
Czy nie potrzebuję raczej stabilizacji?
Ale przecież mam ją teraz.
Zarabiam na tyle dobrze, że niczego mi nie brakuje.
Mam też pieniądze i czas na podróże.
Mam też pieniądze i czas na podróże.
Mam rodzinę i przyjaciół.
Jestem zdrowa i młoda.
Mam swoje śpiewanie i granie, swoją ściankę, basen i jogę.
Dużo czytam i dużo piszę.
Wiem już, że wcale nie potrzebuję faceta do pełni szczęścia.
Wiem, po tym jak tkwiłam w związkach od ponad dziesięciu lat.
Wiem, po tym jak tkwiłam w związkach od ponad dziesięciu lat.
Więc czego ja właściwie chce? Czego mi brakuje? Czy tego czegoś nie powinnam raczej poszukać w samej sobie zamiast błąkać się po świecie? Czy świat odpowie mi na pytania, których nawet nie potrafię sobie zadać?
Czy nie powinnam raczej poszukać sobie pracy, która daje mi satysfakcję?
Ale co jeśli satysfakcję i spełnienie daje mi bycie w podróży? Co jeśli chcę podróży bardziej od stabilizacji?
Bo w życiu najbardziej szamocze się ten, kto nie podejmuje żadnych decyzji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz